Google+ YouTube
Volkswagen Amarok Canyon - wszechstronny i komfortowy | Test

Volkswagen Amarok Canyon - wszechstronny i komfortowy | Test

Najbardziej „amerykański” spośród wszystkich Volkswagenów ma już 7 lat i bez wątpienia przydałby mu się co najmniej solidny lifting. W oczekiwaniu na gruntowną modernizację auta możemy cieszyć się kilkoma specjalnymi edycjami, wśród których wyróżnia się testowana wersja Canyon.

Pick-upy w Polsce i na rynkach europejskich różnią się znacznie od tych, które spotkać można za oceanem lub w krajach afrykańskich. I nie mam tu na myśli samych pojazdów. Te kupowane w Europie są po prostu z reguły czyste, z powłoką lakierniczą w idealnym stanie, a spotkać je można głównie w centrach dużych miast, na strzeżonych parkingach, ewentualnie na podjazdach domków na przedmieściach. Nie dziwi zatem fakt, że niemiecki pick-up, który początkowo miał służyć farmerom i różnej maści służbom na rynkach Ameryki Łacińskiej i Południowej, nieoczekiwanie zawojował wszystkie kontynenty. Amarok szybko zadomowił się także nad Wisłą, w krótkim czasie stając się najchętniej wybieranym autem tego typu na rynku. Pick-upy ze swoimi ograniczeniami stylistycznymi, to konstrukcje z reguły bardzo do siebie podobne. Potężna maska silnika, pojedyncza lub podwójna kabina i otwarty przedział załadunkowy nie dają zbyt wiele miejsca do popisu konstruktorom. Dlatego też surowy i prosty język stylistyczny Volkswagena idealnie wpisał się w wizualne cechy typowe dla tych pojazdów. W przypadku wersji specjalnej Canyon, designerom udało się dodać Amarokowi z jednej strony jeszcze więcej terenowego pazura, z drugiej zaś bardziej komfortowego charakteru. Choć wybierać można spośród kilku kolorów ( m.in.: grafitowy Natural, beżowy Sand, niebieski Starlight, srebrny Reflex, czarny perłowy Deep i biały Candy), to chyba najatrakcyjniej samochód prezentuje się w metalicznym pomarańczowym Copper. Tym, co podkreśla wyjątkowość tej wersji, są czarne pasy nad progami z napisem Canyon, specjalna osłona podwozia w kolorze nadwozia, czarne nakładki poszerzające nadkola, przyciemniane tylne klosze, orurowanie pomalowane na czarno, belka na dachu z czterema reflektorami oraz niezwykle atrakcyjne 17-calowe obręcze z oponami terenowymi 245/70.

fot. Patryk Żerański


Standardowe, dość szare i przytłaczające wnętrze Amaroka, dzięki dodatkom stylistycznym w ramach edycji Canyon, zyskało wiele ożywiających je elementów. Kierownica i dźwignia zmiany biegów zostały obszyte przyjemną w dotyku, miękką skórą z pomarańczowym szwem. Pomarańczowe wstawki znajdziemy też na klapkach nawiewów. Tym, co najbardziej uatrakcyjnia wnętrze pick-upa są podłokietniki w drzwiach i siedzenia obszyte dwukolorową skórą Nappa, także z przeszyciami pomarańczową nicią. Kolor ten trafił także do wykończenia pasów bezpieczeństwa. Jasna tapicerka, choć wygląda świetnie, tylko potwierdza, że Amarok Canyon to raczej auto do zadawania szyku i podkreślania ego właściciela, niż pracy zgodnej z jego możliwościami. Nie wyobrażam sobie by jakiś kierowca wgramolił się na jasne skóry w brudnym ubraniu roboczym. Nawet wszystkie te dobrze wyglądające akcenty stylistyczne nie ukryją roboczego rodowodu auta. Pozostałe elementy wnętrza są wykonane z twardych, szorstkich i niezbyt wyszukanych plastików, które nie wyglądają ekskluzywnie, z pewnością jednak są bardzo odporne na zadrapanie i uszkodzenia. Ci, którzy dobrze znają auta spod znaku VW (szczególnie użytkowe) szybko odnajdą się we wnętrzu Amaroka. Elementy takie, jak kierownica, zestaw zegarów, panel klimatyzacji, system multimedialny czy skrzynia biegów z towarzyszącymi jej przyciskami, zostały przeszczepione z innych konstrukcji producenta. Daje to gwarancję niezwykłej prostoty obsługi i dużej czytelności, choć trudno doszukiwać się wielkiego polotu czy designerskich detali w układzie deski rozdzielczej. Na uznanie zasługuje bardzo dobrej jakości fabryczne nagłośnienie audio.

fot. Patryk Żerański


Jazda Amarokiem potrafi dostarczyć emocji, które są poza zasięgiem prawie wszystkich „SUV-owatych” bulwarówek o terenowych aspiracjach. Po wdrapaniu się do kabiny od razu mamy poczucie górowania w ruchu miejskim – na równi z nami są tylko kierowcy większych aut dostawczych. Dzięki szerokości auta wynoszącej blisko 2 m, w kokpicie jest niezwykle przestronnie i wygodnie. Trochę mniej miejsca na nogi jest z tyłu, ale problem ten będzie doskwierał jedynie wyjątkowo wysokim pasażerom. Wyciszenie kabiny, jak na auta będące na bakier z aerodynamiką jest bardzo dobre. Głośno zaczyna robić się dopiero powyżej ok. 120 km/h, głównie za sprawą oporów powietrza rozbijającego się o reflektory szperaczy na dachu. Poruszanie się Amarokiem w codziennej, „asfaltowej” eksploatacji nie jest może tak komfortowe jak typową osobówką, z pewnością jednak stoi na wysokim poziomie w porównaniu z bezpośrednimi rywalami. Dzięki miękko zestrojonemu zawieszeniu, bez uszczerbku na komforcie można przejeżdżać przez ubytki w asfalcie i progi zwalniające z prędkością znacznie większą niż zalecana. Miękkość ta w połączeniu z wysokim i długim nadwoziem, powoduje jednak jego większą nerwowość w dynamicznie pokonywanych zakrętach, choć przygotowany byłem na większe przechyły.

fot. Patryk Żerański

Wysokie, mało opływowe auto o masie ponad 2 ton, napędza dwulitrowa jednostka wysokoprężna TDI. W testowanym egzemplarzu została ona „uzbrojona”w dwie turbosprężarki, dzięki czemu osiąga moc maksymalną 180 KM. W ofercie brakuje mocniejszych jednostek, np. 3.0 V6 TDI lub benzynowego 3.6, które lepiej radziłyby sobie z potężną konstrukcją. Niemniej, najmocniejszy wariant popularnego 2.0 TDI dwoi się i troi, by Amarok nie był zawalidrogą. Pomaga mu w tym 8-stopniowy, dwusprzęgłowy automat DSG. Skrzynia z dużym wyczuciem zmienia biegi na trasie, utrzymując obroty na optymalnym poziomie. Już z niskich prędkości obrotowych samochód potrafi przyspieszać zaskakująco dynamicznie. Mocy zaczyna jednak brakować gdy potrzebujemy jej do szybszego sprintu lub sprawnego wyprzedzenia sznura ciężarówek. Zbyt dużo „pary w gwizdek” idzie jednak w ruchu miejskim - od świateł do świateł przekładnia wykonuje zbyt wiele niepotrzebnej pracy, żonglując poszczególnymi biegami. Umieszczenie pod maską 2-litrowego motoru, który wydaje się optymalniejszy do np. Passata, czy chociażby Caddy’ego, ma jednak swoje ekonomiczne uzasadnienie. W normalnej eksploatacji, udało mi się tą potężną terenówką osiągnąć średnie spalanie poniżej 8 litrów / 100 km. W ruchu miejskim i przy prędkościach autostradowych wynosiło ono ok. 11-14 l.

fot. Patryk Żerański


Z pewnością wielu nabywców Amaroka nie wyobraża sobie swoich lśniących pick-upów jako obłoconych, z grubą warstwą kurzu i pozostałościami po gałęziach, pokonujących leśne ostępy i bezdroża. Kto jednak odważy się zabrać to auto w jego naturalne środowisko, ten będzie bawił się przednie. Testowany przez nas egzemplarz posiadał pewne ograniczenia, o których należy pamiętać zabierając go w naprawdę wymagający teren. Najbardziej zaskakujący w tym egzemplarzu był brak ręcznie dołączanego napędu na wszystkie koła. Rekompensowała go jednak obecność na pokładzie przycisku do blokady mechanizmu różnicowego oraz aktywacji trybu off-road. Po jego włączeniu uaktywnia się asystent zjazdu ze wzniesienia, który działa bardzo efektywnie, a sam silnik skutecznie przytrzymuje obroty. Sporym możliwościom terenowym sprzyjają także parametry samochodu: wysoki prześwit wynoszący 25 cm, solidna głębokość brodzenia 50 cm oraz przyzwoite kąty: 28 stopni natarcia, 23,6 stopni zejścia, 23 stopni rampowy oraz 50 stopni przechyłu bocznego. Przejazd przez stojące głębokie, kałuże, błoto, piaszczyste ścieżki czy wymagające podjazdy nie stanowił dla niego większego problemu. Komplikacje zaczynały się dopiero w głębokim piasku, w którym Amarok, bez dołączonego ręcznie napędu potrafił ugrząźć. Mimo wszystko, jak na tak skonfigurowane auto o raczej rekreacyjnym przeznaczeniu, zaskakująco dzielnie radził sobie tam, gdzie zaczyna się prawdziwa off-roadowa zabawa.

fot. Patryk Żerański


Volkswagen Amarok w testowanej przez nas wersji Canyon, to bardzo uniwersalna propozycja w segmencie, skierowana raczej do klientów, którzy chcą wyróżniać się pick-upem o wyglądzie stanowiącym obietnicę dużych możliwości terenowych, tylko sporadycznie sprawdzając jego realne umiejętności. Problematyczna może jednak okazać się cena – ponad 210 000 zł i brak możliwości odliczenia VAT od pick-upów z podwójną kabiną to dużo w porównaniu z wyjściową kwotą 90 001 zł za bazowego Amaroka w najtańszej wersji.

Źródło: www.4x4suv.pl

Ocena

Volkswagen Amarok Canyon - wszechstronny i komfortowy | Test

74/100
  • 11/15
  • 12/15
  • 11/15
  • 6/10
  • 13/15
  • 7/10
  • 8/10
  • 6/10
Komentarze

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Informacja

Aktualnie brak komentarzy.