Google+ YouTube
Mazda 6 Sport Kombi SKY-D 2.2 175 KM, 6AT 4x4 | Test

Mazda 6 Sport Kombi SKY-D 2.2 175 KM, 6AT 4x4 | Test

Ilekroć biorę na swój redaktorski warsztat test dowolnej Mazdy, nie mogę oprzeć się jakiemukolwiek komentarzowi na temat wzniośle brzmiących haseł, według PR-owców wyrażających ducha marki. Być może dlatego, że sam na co dzień jestem m.in. marketingowcem, jestem wyczulony na oryginalne hasła i slogany. W tych przedstawiciele japońskiej marki są naprawdę „mistrzami sensei”. Po raz kolejny muszę skapitulować przed przerastającymi mnie mądrościami „zen”-podobnymi firmującymi produkty Mazdy: Kodo (dusza ruchu), Jinba Ittai (jedność konia z jeźdźcem) oraz Zoom-Zoom (pierwotna radość z jazdy). Przyznaję za to bez grama złośliwości – dalej nie wiem, co tak naprawdę autorzy powyższych mieli na myśli. Cokolwiek jednak chcieli osiągnąć, w przypadku najnowszej odsłony generacji modelu 6 – jestem w stanie uwierzyć w każde, nawet najbardziej wymyślne hasło.

Czym designerzy, konstruktorzy, inżynierowie i księgowi Mazdy kupili mnie bez reszty? – po tygodniu spędzonym z poliftową 6-stką mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że to najlepszy produkt jaki od bardzo dawna zjechał z taśm montażowych koncernu z Hiroszimy. Już wcześniejsza, trzecia generacja o oznaczeniu modelowym GJ, była godnym japońskich wojowników ciosem w sam środek trochę już skostniałego segmentu D. Powiew świeżości, jaki auto wprowadziło do niezwykle atrakcyjnej rynkowo grupy, zachwiał stołem przy którym karty rozdawali zwyczajowo niemieccy i francuscy konkurenci. Rzecz jasna wciąż jeszcze niszowa marka, długo nie zagrozi pozycji jaką wyrobiły sobie takie tuzy jak: Volkswagen Passat, Opel Insignia, Ford Mondeo, czy Peugeot 508, staje się jednak coraz mocniejszym graczem, który słucha swoich klientów i uczy się na nielicznych błędach i niedociągnięciach. Potwierdzeniem tego są rosnące w rekordowym tempie słupki sprzedaży… oraz policyjne kartoteki, w których Mazda 6 stała się ulubionym autem złodziei samochodów.

O ile poprzednia 6-stka produkowana w latach 2012-2014 była świetnym, choć nie pozbawionym kilku wad pojazdem, tak wraz z nadejściem odświeżającego powiewu przed rokiem, straciła praktycznie wszystkie minusy, które przeszkadzały mi w niej jeszcze dwa lata temu. Wcale nie tak konieczny (bo dopiero po dwóch latach od debiutu) facelifting przyniósł tylko drobne zmiany kosmetyczne w wyglądzie samochodu. Jedna z najładniejszych brył w segmencie na szczęście nie straciła nic ze swoich charakterystycznych cech, a przeprojektowane detale, jak np. chromowane obwódki świateł przeciwmgłowych, czy prawie niezauważalne zmiany na tylnej klapie bagażnika, wydają się zrobione czysto dla zasady. Większe zmiany nastąpiły za to w kokpicie. O ile wygodna i komfortowa w obsłudze multimedialna kierownica oraz atrakcyjne zegary schowane w prawie sportowych tunelach, pozostały bez zmian, tak tunel centralny narysowano właściwie od nowa. Największy plus należy się za nowy, kolorowy wyświetlacz o przyzwoitej, jak na dzisiejsze standardy, rozdzielczości. Nie dosyć, że komunikaty przez niego wyświetlane są wreszcie widoczne nawet w pełnym słońcu, to sam interfejs oraz obsługa funkcji multimedialnych stały się wreszcie bardziej intuicyjne. Materiały użyte do wykończenia wnętrza wydają się lepszej jakości oraz solidniej spasowane, niż w wersji przed liftingiem. Wzrosła także ilość elementów wykończonych skórą i aluminium. Podróżując różnymi wersjami 6-stki sprzed 2014 roku zawsze miałem ten sam problem – znalezienie optymalnych ustawień fotela kierowcy, w związku z czym po dystansie już nawet 150 km moje plecy odczuwały dyskomfort. Teraz mimo kilkuset kilometrów przejechanych bez przerwy nowym modelem nic takiego nie miało miejsca – nie wiem tylko czy to za sprawą poprawionej ergonomii siedzeń czy zmiany nastawów zawieszenia.

Skoro o zawieszeniu mowa przejdźmy do samej jazdy, a ta za kierownicą 6-stki po faceliftingu to zbiór całkiem nowych wrażeń, niż w modelu sprzed dwóch lat. Wersję którą miałem okazję testować, napędzała 2,2-litrowa jednostka wysokoprężna o wzorowej wręcz kulturze pracy i rewelacyjnym stopniu sprężania 14:1. W połączeniu z jeszcze lepszym, niż w poprzedniczce, wyciszeniem wnętrza, komfort jazdy bliski był samochodom z segmentu Premium, do którego Mazda od kilku lat aspiruje. Wrażenie dużego komfortu potęgowało wspomniane wcześniej zawieszenie zestrojone dość miękko – samochód tłumił bezproblemowo większość nierówności, a przy przejeżdżaniu przez większe uskoki sprawiał nawet wrażenie nieznacznego podskakiwania. Jednocześnie większość dynamicznie pokonywanych zakrętów długie na 4,8 m kombi z napędem na 4 koła AWD, przejeżdżało bez większych tendencji do wychyleń. Jednostka o maksymalnym momencie obrotowym 420 Nm i mocy 175 KM wydaje się znacznie elastyczniejsza niż 2,5-litrowy, prawie 200-konny motor, który pamiętam z auta sprzed lifitngu. Samochód bezproblemowo i dynamicznie rozpędza się do 100 km/h w czasie ok. 9 s, choć ma się wrażenie, że odbywa się to szybciej. Kolejne miłe zaskoczenie to automatyczna, 6-biegowa skrzynia, która była jednym z najsłabszych punktów przedliftowego modelu. Teraz automat o wyraźnie poprawionej charakterystyce pracy to precyzyjnie wybierający poszczególne biegi mechanizm - bez większych opóźnień, szarpnięć, czy niepotrzebnego przeciągania na wysokich obrotach. Jedyną kwestią w której poprawa (o ile nastąpiła) jest mało widoczna to ekonomia. Mazda znana z tego, że gardzi wszechobecnym downsizingiem zabijającym ducha prawdziwej motoryzacji, stawia na klasyczne i zdroworozsądkowe pojemności silników. 2,2-litrowy diesel wykazywał się apetytem na poziomie ok.6,5 l w cyklu mieszanym, co należy uznać za niezły wynik.

Mazda 6 z wyposażeniem, które znajdziemy w autach wyższej klasy, jak np.: adaptacyjne światła LED, system monitorujący martwe pole, asystent pasa ruchu, hamowania, aktywny tempomat czy wyświetlacz Head-up, oraz praktycznym napędem na 4 koła AWD z dołączaną tylną osią, precyzyjnym automatem i dynamicznym 175-konnym silnikiem, to jedna z najciekawszych i najmocniejszych propozycji w segmencie D. Za kwotę od 164 900 w przypadku testowego egzemplarza, można mieć auto, które o ile nie zainteresuje stołecznych amatorów cudzej własności, przyniesie wiele przyjemności z codziennego użytkowania przyszłemu nabywcy.

Ocena

Mazda 6 Sport Kombi SKY-D 2.2 175 KM, 6AT 4x4 | Test

86/100
  • 13/15
  • 14/15
  • 13/15
  • 8/10
  • 13/15
  • 9/10
  • 8/10
  • 8/10
Komentarze

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Informacja

Aktualnie brak komentarzy.