Google+ YouTube
Infiniti Q50 2.0T – sedan na dopingu | Test

Infiniti Q50

89/100

Infiniti Q50 2.0T – sedan na dopingu | Test

Każdy segment aut ma swoich liderów, rynkowych maruderów oraz egzotyczne propozycje dodające mu kolorytu. Tego ostatniego segmentowi D Premium nadaje Infiniti Q50. Poza oryginalną urodą i rzadko spotykanym znaczkiem posiada wiele atutów, szczególnie w testowanej wersji 2.0 Turbo.

Po upływie prawie roku od mojego pierwszego kontaktu z modelem Q50 w wersji napędzanej 2.2-litrową jednostką wysokoprężną, miałem przyjemność ponownie odebrać kluczyki do Japończyka z logo Infiniti, tym razem z 2-litrową, turbodoładowaną benzynową jednostką pod maską. Motor ten pojawił się w ofercie jesienią ubiegłego roku i uzupełnia gamę silników, do których poza wspomnianym dieslem o mocy 170 KM, należy także 364-konna wersja hybrydowa. Z najnowszego benzyniaka o popularnej pojemności 2 litrów i z tylko 4 cylindrami, wyciśnięto aż 211 KM. O ile 170 KM w wersji wysokoprężnej zapewnia stosunkowo dobre, ale niczym nie wyróżniające się na tle konkurencji osiągi, tak 41 koni więcej w wolnossącym silniku to już doznania, które można określić na wskroś sportowymi, jak na ważącego blisko 1,7 t sedana. Dobierając nowy silnik benzynowy, producent zdecydował się na sprawdzone rozwiązania z koncernu Daimler AG. 2-litrowa jednostka z pojedynczą turbosprężarką i bezpośrednim wtryskiem paliwa to motor dobrze znany chociażby z Mercedesa Klasy C. Podobnie jak u niemieckiego konkurenta, także tu generuje przyzwoity maksymalny moment obrotowy 350 Nm, dostępny w zakresie 1250-3500 obr./min. Mimo posiadania tylko czterech cylindrów, potrafi rozpędzić auto do maksymalnie 245 km/h, osiągając pierwszą „setkę” po 7,2 s. Samochód w tej wersji dostępny jest wyłącznie z siedmiobiegowym automatem, z możliwością ręcznej zmiany przełożeń za pomocą łopatek przy kierownicy. Muszę przyznać, że skrzynia sprawuje się tu bez zarzutu. Intuicyjnie i łagodnie dobiera przełożenia, a w trybie Sport potrafi zaskoczyć spodziewaną, choć, delikatną „brutalnością”. Średnie spalanie w trakcie normalnej eksploatacji wyniosło ok 8-9 l /100 km. Dynamiczna jazda skutkuje jego wzrostem o ok. 4-5l.

Jazda najmłodszym produktem japońskiego producenta jest bardzo komfortowa, a ogólne odczucia w porównaniu z konkurencją plasują samochód wysoko pośród stawki największych rywali. Jak na segment Premium przystało, możemy wybierać spośród kilku trybów pracy układu kierowniczego i napędowego. Różnice pomiędzy: Snow, Eco, Standard, Sport i indywidualnym Customize, są bardzo zauważalne, co nie we wszystkich pojazdach jest regułą. Największą frajdę sprawi rzecz jasna tryb Sport, w którym usztywnia się zawieszenie i układ kierowniczy, a pedał gazu staje się czulszy na każde wciśnięcie. W połączeniu z napędem na tylną oś i po wyłączeniu kontroli trakcji, jazda na granicy przyczepności, czy z delikatnym uślizgiem tylnych kół, nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Auto przyspiesza bardzo żwawo, a do uszu dobiega przyjemny warkot przypominający pracę rasowej V6-stki. Warto docenić także zalety spokojnego podróżowania w trybie Eco lub Standard. Godne pochwały jest znakomite wyciszenie samochodu, oraz świetna praca zawieszenia, które bardzo dobrze radzi sobie z większością nierówności na drodze. W przypadku modelu Q50 należy wspomnieć także o zastosowanym w nim, innowacyjnym układzie kierowniczym steer-by-wire. System bezpośredniego kierowania adaptacyjnego polega na przesyłaniu drogą elektroniczną danych na temat ruchu kierownicą na przednie koła, gdzie czuły siłownik napędza przekładnie. W uproszczeniu znaczy to mniej więcej tyle, że w Q50, dzięki eliminowaniu strat mechanicznych, reakcja na ruch wieńcem kierownicy jest szybsza. Ponadto można samemu za pomocą dotykowego wyświetlacza dostosować siłę wspomagania, oporu i reakcji kierownicy do danych potrzeb – np. w trakcie dynamicznej jazdy, czy manewrowania na parkingu.


Infiniti Q50 nie ma lekko w segmencie, w którym przyszło mu walczyć o klientów. O ich serca i portfele musi bowiem stawać w szranki z takimi rynkowymi wyjadaczami, jak BMW serii 3, Mercedesem Klasy C, Audi A4, czy niemniej japońskim Lexusem IS. Do skłonienia się w jego stronę z pewnością może przyczynić się stylistyka. Auto, szczególnie w testowanym, bardzo atrakcyjnym kolorze „rubin wenecki” zwracało na siebie uwagę na drodze. Nic dziwnego – bryła i linia samochodu są niezwykle atrakcyjne i wyróżniają się na tle konkurencji. Równie, a może nawet bardziej, kusząco prezentuje się wnętrze. Uwagę zwracają bardzo dopracowane stylistycznie detale, wykonane z materiałów najwyższej jakości, o kilku ciekawych fakturach. Na desce rozdzielczej dominują dwa duże wyświetlacze – jeden pokazujący wskazania nawigacji, drugi do zarządzania systemami auta i multimedialnymi. Fotele opracowane we współpracy z inżynierami NASA, śmiało można określić jako jedne z wygodniejszych w segmencie. Na pochwałę zasługuje też chyba największa w klasie ilość miejsca na nogi w tylnym przedziale pasażerskim. To zasługa rekordowego, jak na sedana Premium, rozstawu osi, równego 2,85 m. Do czołówki należy też bagażnik z rewelacyjną pojemnością 500 l. Gdyby komuś (z mniej lub bardziej własnej woli) przyszło podróżować w bagażniku, w każdej chwili może się z niego uwolnić za pomocą linki z dźwignią wykonaną ze świecącego w ciemności tworzywa. Na pokładzie nie zabrakło miejsca na większość systemów i technologii typowych dla segmentu Premium. Z tych, które znajdziemy tylko tu (poza wspomnianym steer-by-wire), można wymienić np. aktywnego asystenta toru jazdy ALC, który wykorzystuje układ kierowniczy i hamulcowy do korygowania toru jazdy.


Jeszcze do niedawna ci, którzy myśleli o wyróżniającym się sedanie klasy Premum, byli skazani głównie na opatrzone już niemieckie limuzyny. Infiniti Q50 wydaje się zatem świetną propozycją dla klientów poszukujących zupełnie nowej, świeżej jakości w aucie, nie odbiegającym niczym od swych bardziej uznanych rynkowo rywali. Muszą tylko przygotować się na ograniczoną sieć serwisową (tylko dwa centra Infiniti – w Warszawie i Katowicach) oraz cenę od 151 000 zł za testowaną wersję 2.0T.

Ocena

Infiniti Q50 2.0T – sedan na dopingu | Test

89/100
  • 12/15
  • 13/15
  • 14/15
  • 9/10
  • 15/15
  • 9/10
  • 10/10
  • 7/10

Infiniti Q50 2.0T – sedan na dopingu | TestProdukowany od 2013 do terazSilnik: Benzyna 2.0 T 7AT RWD (211 KM)

Silnik
Pojemność skokowa 1991 cm3
Maksymalna moc 155(211) kW(KM)/obr./min
Maksymalny moment obrotowy 350/1250-3500 Nm/obr./min
Układ cylindrów rzędowy
Liczba cylindrów 4
Liczba zaworów 16
Typ silnika benzynowy z turbodoładowaniem
Umiejscowienie z przodu
Wtrysk bezpośredni
Emisja CO2 151 g/km
Osiągi
Prędkość maksymalna 245 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 7.2 s
Przeniesienie napędu / Skrzynia biegów
Rodzaj napędu na tylną oś
Typ skrzyni automatyczna
Ilość przełożeń 7
Wymiary i masy
Długość 4790 mm
Szerokość 1820 mm
Wysokość 1445 mm
Rozstaw osi 2850 mm
Rozstaw kół przód 1565 mm
Rozstaw kół tył 1545 mm
Średnica zawracania 11.4 m
Masa własna 1678 kg
Pojemność zbiornika paliwa 74 L
Pojemność bagażnika 500 L
Ilość drzwi 4
Ilość miejsc 5
Zużycie paliwa
W cyklu miejskim 8.6 L/100km
W cyklu pozamiejskim 5 L/100km
W cyklu mieszanym 6.3 L/100km
Osprzęt
Rodzaj hamulców przód tarczowe wentylowane
Średnica hamulców przód 330 mm
Rodzaj hamulców tył tarczowe
Średnica hamulców tył 308 mm

Infiniti Q50 2.0T – sedan na dopingu | TestProdukowany od 2013 do teraz

Komentarze

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Informacja

Aktualnie brak komentarzy.