Google+ YouTube
Honda Civic Tourer 1.6 i-DTEC | Test

Honda Civic Tourer 1.6 i-DTEC | Test

Obecna, IX generacja jednego z najdłużej produkowanych modeli Hondy staje się coraz bardziej wyjątkowa. Jest pierwszą od dawna zupełnie kompletną, występującą we wszystkich rodzajach nadwozia. Bez wątpienia najciekawszym jest testowane przez nas kombi o nazwie Tourer.

Ostatni raz Civica w rodzinnym nadwoziu kombi mogliśmy podziwiać do roku 2001, kiedy to z taśm produkcyjnych zjeżdżały ostatnie egzemplarze VI generacji modelu. Kolejne odsłony popularnego kompaktu z segmentu C były już tak stylistycznie kompletne, że narysowanie ich w odmianie kombi wydawało się praktycznie niemożliwe. Pamiętacie emocje, jakie towarzyszyły premierze wcześniejszej, futurystycznej VIII generacji modelu Civic? Jego bryła przypominająca latający spodek była tak idealnie spójna i zamknięta, że sam pomysł wykorzystania jej do opracowania innego niż hatchback typu nadwozia, powodował paraliż u inżynierów i designerów Hondy. Jak jednak wiadomo, Japończycy to bardzo ambitni ludzie – postanowili zmierzyć się z „klątwą kombi” tego auta i zdjąć ją przy okazji wprowadzenia na rynek odświeżonej, IX generacji modelu. Efekt ich pracy można określić jednym zdaniem – warto było czekać! Konstruktorom udało się z trudnej do jakiejkolwiek obróbki bryły hatchbacka, stworzyć nadwozie kombi, które nie wygląda jak ze sztucznie i na siłę dorobionym bagażnikiem. Civic Tourer to dopracowane stylistycznie w każdym detalu auto, które bez wątpienia można uznać za jedną z najlepszych pozycji
w segmencie.

Wnętrze Tourera jest tożsame z wyjściową, dobrze już znaną odmianą hatchback. Pulpit, poza kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi i funkcjonalnymi, jest tym samym, który rzucił na kolana motoryzacyjny świat przed dziesięcioma laty. Mimo, że kosmiczna deska rozdzielcza już nie szokuje tak, jak dawniej, to jej futurystyczne kształty wciąż robią duże wrażenie i w zestawieniu z konkurencją wyglądają świeżo i nowocześnie. Trzy wyświetlacze, trzy zegary schowane w stylowych tubach oraz rząd przycisków – kokpit może wydawać się trudny w obsłudze i przekombinowany. Nic bardziej mylnego – mimo swojego rozbudowanego wyglądu wszystkie wskazania są bardzo czytelne, a obsługa funkcji auta intuicyjna i łatwa do szybkiego zlokalizowania. W idealnie ergonomicznym miejscu umieszczono także lewarek skrzyni biegów. Gruba, obszyta miłą w dotyku skórą kierownica, dobrze leży w dłoniach, a obsługa umieszczonych na nich przycisków odbywa się bez odrywania wzroku od drogi. Jakość użytych do wykończenia wnętrza materiałów oraz ich spasowanie, nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. Wydaje się, że w aucie mogłoby być trochę więcej miejsca nad głowami. Za to ilość przestrzeni na nogi, szczególnie na tylnej kanapie jest w zupełności wystarczająca. Największą zaletą testowanego nadwozia jest bagażnik. Projektantom udało się tu wygospodarować imponujące jak na tą klasę 624 l, które po złożeniu tylnych siedzeń wzrastają do prawie rekordowych 1668 l. Dodatkową zaletą po takim zabiegu jest możliwość otrzymania zupełnie płaskiej podłogi bagażnika. Ponadto w kufrze po podniesieniu dolnej półki, otrzymujemy dodatkową przestrzeń w postaci głębokiego schowka, w którym bez problemu zmieścimy nawet sporych rozmiarów walizkę. Musimy tylko pogodzić się z brakiem na pokładzie (i pod nim) dodatkowego zapasowego koła. 50-litrowy zbiornik paliwa, który powinien również znajdować się w tym miejscu został przeniesiony pod podłogę, na wysokości przednich foteli. Wskutek tego zakres regulacji foteli jest dość ograniczony, a pozycja za kierownicą wysoka.

Oddany nam do testów egzemplarz był wyjątkowy nie tylko ze względu na bardzo praktyczne i atrakcyjne nadwozie Tourer. Pod maską naszej Hondy pracowała stosunkowo świeża w ofercie producenta jednostka wysokoprężna 1.6 i-DTEC. Przyznam szczerze, że spodziewałem się kolejnego wysilonego motoru, dotkniętego wszechobecnym we współczesnych autach trendem downsizingu. Niewielki diesel okazał się tymczasem jednym z najlepszych, które miałem okazję poznać w ostatnim czasie. 120 KM mocy maksymalnej i maksymalny moment obrotowy równy 300 Nm zapewniają bardzo dużą elastyczność i wystarczający zapas mocy. Auto jest bardzo dynamiczne i choć sprint do setki zajmuje mu 10,3 sekundy, to przyśpieszenia do ok. 80 km/h są bardziej niż zadowalające. 6-biegowa przekładnia manualna pracuje bez zarzutu, kolejne biegi „wbija” się lekko i precyzyjnie.

Honda Civic Tourer prowadzi się pewnie – ciut dłuższe nadwozie nie ma tendencji do wychylania. Zawieszenie auta jest komfortowe i zestrojone optymalnie. Nasz testowy egzemplarz wyposażony był w dostępną za dopłatą elektroniczną regulację sztywności tylnych amortyzatorów. Jednym przyciskiem na pulpicie można wybierać spośród trzech trybów charakterystyki pracy zawieszenia – Sport, Comfort i Normal. Muszę jednak przyznać, że różnice w działaniu poszczególnych z nich są praktycznie niezauważalne. Największą zaletą motoru pracującego w naszym Civicu była jego ekonomiczność. Przy spokojnej, rozsądnej jeździe, przejechanie dystansu ponad 1000 km na jednym tankowaniu nie powinno stanowić większego wyzwania. W naszym teście auto spalało średnie ok. 4,5 w cyklu mieszanym, choć udawało nam się także osiągać w cyklu pozamiejskim deklarowane przez producenta wartości poniżej 4 l.

Honda Civic Tourer, skonfigurowana tak, jak w naszym testowanym egzemplarzu, to jedna z najciekawszych, najpraktyczniejszych i najekonomiczniejszych propozycji w segmencie. Niestety także jedna z najdroższych. Honda przyzwyczaiła nas już do tego, że za swoje produkty, kompletnie wyposażone i z jednostkami wysokoprężnymi, oczekuje sowitej zapłaty. Nie dziwi zatem fakt, że kto chciałby stać się właścicielem auta takiego, jak na naszych zdjęciach, musi przygotować kwotę ponad 100 000 zł.

Ocena

Honda Civic Tourer 1.6 i-DTEC | Test

85/100
  • 15/15
  • 14/15
  • 12/15
  • 8/10
  • 13/15
  • 8/10
  • 10/10
  • 5/10
Komentarze

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Informacja

Aktualnie brak komentarzy.