Google+ YouTube
Citroën Cactus – wyróżnij się albo giń | Test

Citroën C4 Cactus

75/100

Citroën Cactus – wyróżnij się albo giń | Test

Ubiegły rok obfitował w premiery wielu nietuzinkowych samochodów. Citroën Cactus był bez wątpienia jednym z najciekawszych debiutów ostatnich lat. Czy to jeszcze praktyczny samochód czy już tylko bardzo oryginalny gadżet? Sprawdzamy to w naszym redakcyjnym teście.


Testowany żółty Cactus jest trzecim, który miałem okazję testować. Poza nimi i od momentu polskiej premiery tego auta we wrześniu ubiegłego roku, w naturalnym środowisku na przysłowiowym „mieście”, udało mi się spotkać co najwyżej jeszcze dwa auta z charakterystycznymi „bąbelkami” powietrza po bokach.. Tłumaczyć to mogą skromne wyniki sprzedaży niszowego modelu – jak dotąd w Polsce zdecydowało się na niego mniej niż 1000 osób. Z pewnością ten rezultat nie cieszy producenta, jest jednak niezaprzeczalnym argumentem dla wszystkich chcących poruszać się niepowtarzalnym pojazdem. Co zaś się tyczy samego wyglądu auta – jakiegokolwiek przymiotnika byśmy nie użyli do jego opisania, z pewnością każdy byłby odpowiedni. Projektanci Citroëna wykazali się nie lada odwagą, tworząc w 2013 roku studyjną wizję tego nietuzinkowego samochodu. Jeszcze większą dozą odwagi i szaleństwa wykazali się decydenci koncernu PSA, dając zielone światło na seryjną produkcję dziwacznej konstrukcji.

Klasyczne, dwubryłowe nadwozie o awangardowej stylistyce bardzo trudno zakwalifikować jednoznacznie do któregokolwiek z typowych segmentów. Oryginalnego Ciactusa można uznać za połączenie kompaktu klasy C z niewielkich rozmiarów miejskim crossoverem, choć takie definiowanie jest wielkim uproszczeniem. Nazwa modelu C4 Cactus może wskazywać na przynależność do tej samej rodziny, z której wywodzą się m.in. C4, C4 Picasso czy C4 Aircross. Jednak osadzenie pojazdu na płycie podłogowej PF1 sprawia, że pokrewieństwa technicznego należy szukać bardziej z modelami C3 czy DS3. Potwierdzają to niewielkie rozmiary auta: 4,15 m długości, 1,73 m szerokości, 1,48 wysokości i rozstaw osi równy 2,6 m. Przy tak kompaktowych wymiarach nadwozia, pojemność bagażnika od 358 do 1170 l wydaje się bardzo przyzwoita. Nieprzyzwoicie szalona jest za to stylistyka samochodu: począwszy od wąskich pasków ze światłami LED do jazdy dziennej, umieszczonymi nad reflektorami głównymi, przez potężne relingi dachowe, po spójny i niemniej futurystyczny tył. Jakby wyrazistości było mało, została ona podkreślona przez plastikowe panele na drzwiach bocznych „Airbumps”. Poza niewątpliwą funkcją designerską, dzięki wypełnieniu ich kapsuł powietrzem, w zamierzeniu mają spełniać funkcję ochronną przy ewentualnych typowo parkingowych obtarciach i uderzeniach. O ile zewnętrzna sylwetka samochodu prezentuje futuryzm w najczystszej postaci, to wnętrze jest bardzo udanym miszmaszem nowoczesności z retrosentymentalnym nawiązaniem do świata podróży w dawnym stylu. Obok kolorowego wyświetlacza na desce rozdzielczej oraz cyfrowego prędkościomierza, mamy tu stylowe uchwyty przypominające te ze starych walizek, imitacje skórzanych pasków, czy siedzenia wykonane z materiałów przypominających stosowane w autach z lat 50-tych ubiegłego wieku. Szczególnie atrakcyjnie smaczki te prezentują się w odmianach z dwukolorowym wykończeniem wnętrza Habana Inside. W prezentowanym jednokolorowym Stone Grey jest trochę ponuro. Ciekawostką jest także umieszczenie spryskiwaczy przedniej szyby bezpośrednio w wycieraczkach, czy zainstalowanie poduszki powietrznej pasażera w podsufitce, a nie na desce rozdzielczej.


Czy futurystyczny i kontrowersyjny projekt auta, w którym prawie wszystko jest tak designerskie, jak to tylko możliwe, może się sprawdzić jako samochód użytkowany na co dzień? W ciągu tygodniowego testu przekonaliśmy się, że wszystkie zastosowane w nim abstrakcyjne rozwiązania, nie powodują większego uszczerbku na użyteczności. Wnętrze niewielkich rozmiarów Cactusa jest zaskakująco wygodne, przynajmniej w przednim przedziale pasażerskim. Największa w tym zasługa bardzo szerokich i wygodnych siedzeń. Nie trzymają może wzorowo w zakrętach, świetnie jednak sprawdzają się w czasie długich i spokojnych podróży. Warto wspomnieć w tym miejscu, że w wersji z automatyczną skrzynią biegów mamy jedną kanapę typu sofa z przodu – retro pełną gębą! Trochę ciaśniej jest z tyłu, ale nawet dorosłe osoby nie będą tu za bardzo uskarżać się na brak miejsca na nogi czy nad głowami. Rzut oka na minimalistyczną deskę rozdzielczą i nie mamy żadnych problemów z odgadnięciem, za co odpowiada każdy z przycisków. Może dlatego, że jest ich raptem pięć. Wszystkie kluczowe funkcje zostały przeniesione do dużego, dotykowego „tabletu”. Rozwiązanie, które koncern PSA promuje w kolejnym modelu nie przekonało mnie jednak ani w Peugeocie 308, ani w 2008. Ani w Cactusie. Banalna wydawałoby się regulacja temperatury oraz intensywności nawiewu powietrza wymaga tu odrywania wzroku od drogi i konieczności poruszania się po niezbyt intuicyjnym menu, na wyświetlaczu, który nie zawsze reaguje na dotknięcie palcem. Ponadto w testowanej, wyjściowej wersji Feel nie dowiemy się jaką dokładnie temperaturę ustawiliśmy. W Citroënowskim tablecie uzyskamy dostęp do komputera pokładowego i funkcji multimedialnych. Zarówno tu, jak i na wyświetlaczy za kierownicą, próżno szukać obrotomierza oraz wskaźnika temperatury oleju – producent najwidoczniej uznał, że w miejskim aucie przyszłości są one zbędne. Jako niemodne potraktowano też tradycyjne opuszczanie tylnych szyb. W Cactusie można je jedynie uchylić na bok – kierowcom starszej daty z pewnością przypomną się samochody z ich młodzieńczych lat. Jakość materiałów zastosowanych do wykończenia wnętrza jest przyzwoita, choć dominują tu twarde plastiki. Na pochwałę zasługują liczne i przestronne schowki oraz wygodne uchwyty poprawiające użyteczność pojazdu.


W ofercie silnikowej Cactusa królują 3-cylindrowe motory benzynowe o pojemności 1,2 l i mocach: 75, 82 i 110 KM. Auto można zamawiać także z wysokoprężną jednostką 1,6 e-HDI o mocy 92 KM i 1,6 BlueHDi o mocy 100 KM. Sercem testowanego przez nas egzemplarza był benzynowy silnik generujący 82 KM. Niewielka pojemność skokowa, 118 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego dopiero przy 2750 obr./min i raptem 3-cylindry okazały się więcej niż wystarczające w aucie o masie własnej tylko 965 kg. O ile samochodem nie podróżuje komplet dorosłych pasażerów i ich bagaży, to osiągnięcie niezłej dynamiki jazdy czy nawet wyprzedzanie TIR-ów nie powinno być tu większym wyzwaniem, choć rozpędzanie się od 0 do 100 km/h może znużyć – Cactusowi zajmuje to prawie 13 sekund. Dlatego też lepiej, by manewr wyprzedzania poprzedzony był redukcją biegów. Jak każde auto z silnikiem dotkniętym downsizingiem, Cactus potrafi być oszczędny tylko w określonych sytuacjach. Średnie spalanie w okolicach 5l/100 km można osiągnąć tylko podczas nieśpiesznej jazdy i delikatnym obchodzeniu się z pedałem gazu. Jazda z większą prędkość czy na wysokich obrotach, powoduje zasysanie paliwa z 50-litrowego baku w tempie nawet 8-9 l/100 km. Poruszanie się Cactusem potrafi być zarówno oszczędne, jak i komfortowe. Oprócz opisanych wcześniej wygodnych fotelach, trzeba także wspomnieć o dobrze zestrojonym, dosyć miękkim zawieszeniu opartym na kolumnach MacPhersona z przodu i skrętnej belce z tyłu. Klasyczne rozwiązanie przekłada się tu na prawie niezauważalne przejeżdżanie przez delikatne nierówności, oraz poprawne zachowanie samochodu w zakrętach. Nieźle prezentuje się także komfort dźwiękowy – o ile nie męczymy silnika wysokimi obrotami, w aucie jest przyjemnie cicho.


Bez wątpienia najciekawsza motoryzacyjna premiera ubiegłego roku, i z pewnością jedna z najciekawszych ostatnich lat, nie miała na celu wprowadzenie samochodu, który ma stać się rynkowym hitem. Zamiast redefiniować tabelki z wynikami sprzedaży w segmentach, o które się ociera, ma on w zamyśle producenta odświeżyć spojrzenie zarówno branży motoryzacyjnej, jak i samych klientów, na utarte schematy w podejściu do projektowania i użytkowania współczesnych samochodów. Tak rozumiany Cactus już osiągnął sukces – zrobił to w momencie pojawienia się w salonach. Nawet jeśli na co dzień nie mamy na tyle odwagi by wyróżniać się ekstrawaganckim stylem bycia czy ubioru, możemy dać sygnał światu, że jest w nas nuta szaleństwa, właśnie kupując Citroëna Cactus. Gwarancja bycia zauważonym na drodze została przez polskiego importera ustalona na 51 900 zł za wyjściową, testowaną wersję auta. Na topową odmianę Shine Edition trzeba przeznaczyć minimum 82 400 zł.

 

Ocena

Citroën Cactus – wyróżnij się albo giń | Test

75/100
  • 11/15
  • 10/15
  • 9/15
  • 7/10
  • 12/15
  • 8/10
  • 10/10
  • 8/10

Citroën Cactus – wyróżnij się albo giń | TestProdukowany od 2014 do terazSilnik: Benzyna 1.2 PureTech (82 KM)

Silnik
Pojemność skokowa 1199 cm3
Maksymalna moc 60(82)/5750 kW(KM)/obr./min
Maksymalny moment obrotowy 118/2750 Nm/obr./min
Układ cylindrów rzędowy
Liczba cylindrów 3
Liczba zaworów 12
Typ silnika benzynowy
Umiejscowienie z przodu
Wtrysk wielopunktowy
Emisja CO2 105 g/km
Norma emisji spalin EURO 5
Osiągi
Prędkość maksymalna 167 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 12.9 s
Przeniesienie napędu / Skrzynia biegów
Rodzaj napędu na przednią oś
Typ skrzyni manualna
Ilość przełożeń 5
Wymiary i masy
Długość 4157 mm
Szerokość 1729 mm
Wysokość 1480 mm
Rozstaw osi 2595 mm
Rozstaw kół przód 1477 mm
Rozstaw kół tył 1477 mm
Zwis przedni 827 mm
Zwis tylni 735 mm
Średnica zawracania 10.9 m
Masa własna 965 kg
Dopuszczalna masa całkowita 1500 kg
Pojemność zbiornika paliwa 50 L
Pojemność bagażnika 358 L
Maksymalna przestrzeń bagażowa 1170 L
Ilość drzwi 5
Ilość miejsc 5
Zużycie paliwa
W cyklu miejskim 5.6 L/100km
W cyklu pozamiejskim 4 L/100km
W cyklu mieszanym 4.6 L/100km
Osprzęt
Opony przód 205/55 R 16
Opony tył 205/55 R 16
Rodzaj hamulców przód tarczowe
Rodzaj hamulców tył bębnowe
Zawieszenie przód niezależne, typu Pseudo MacPherson
Zawieszenie tył belka skrętna

Citroën Cactus – wyróżnij się albo giń | TestProdukowany od 2014 do teraz

Komentarze

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Informacja

Aktualnie brak komentarzy.